Marta Świderska-Pelinko
Poza ramami
BOSO
pod powiekami
dojrzewa jeszcze
pokora na jutro
a ja w niepewności dzisiaj
skłaniam się
w stronę dziesięciu przykazań
i potykam
o kolejny zmierzch
minionych dni
nie wiem
co kiedyś przyniesie
okamgnienie
na wskroś udręczy
czy
uświadomi
że nie przekroczę
boso
progu nocy?
KOGO JESZCZE
nie obawiam się już o planetę
która nie runie dzięki Atlasowi
ci którzy skarbią sobie pozory
w obliczu istoty
chowają w nich bezmyślne głowy
więc przestałam
reagować na rzekomo ludzkie
wierzyć w szczery uśmiech
słyszeć co w innych gra
wolę zbierać kamienie
wymowne w dotyku
bez lęku przecierać lustro
o nieznanych mi twarzach
i nie milczeć
w wierszach
by nie krzyczała pieśń
co potrafi boleć człowieka
MIASTO PORTOWE
ostatni raz
kiedy tutaj byłam
latarnia morska
się uśmiechała
a mała kwiaciarka
przeglądała się w morskiej tafli
i cichutko nuciła
o kwiatach
w swoich bezimiennych dłoniach
dzisiaj
portowe lampy
straszą kłamliwym cieniem
potargane żagle wirują w nieznane
a mała kwiaciarka
spogląda w dal
i cicho łka
o kwiatach co umierają
na falach bez imienia
PŁACZ
gdy bezdech
grymasem twarz napina
nie płaczę
wiem zawieszona pod powieką łza
wpisana jest
w kalendarz codziennych zdarzeń
gdy znowu prześladuje
misterna pajęczyna
poddana myślę
czym dla kłamstwa
byłby płacz
zbawiennym białym płótnem
czy rękawicą
rzuconą w twarz spalonego czasu?